RSS
niedziela, 29 kwietnia 2012

W szpitalu

Ten się dusi i właśnie przynoszą mu

tlen. Tamten,

pośrodku nie twojego rzędu łóżek, zrobił pod

siebie, i właśnie podcierają go w całej nagości

zawstydzonego starca. Do

najmłodszego przyszła kobieta, a

z nią

powiew światła, o którym zdaje się, że

zapomnieliśmy. My,

przypadki z sali 321. Dla

tego z naprzeciwka jesteś pocieszeniem i

nadzieją - bo skąd wiedzieć, że śmierć czai się już

za oknem. I jeszcze miły Pan z

różańcem,

któremu wybaczasz nacjonalistyczną

gazetę, bo właśnie tu, pomiędzy modlitwą a

odchodami, zatrzymaniem moczu i księdzem 

z opłatkiem - jest wszystko - co ludzkie. A my,

przypadki z sali 321, patrzymy na siebie 

łagodnie.

 

Andrzej Babaryko (1952-2006)

23:55, koffiejames
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 kwietnia 2012

Osamotnienie

Zdawać by się mogło, że tym z nas,

czasami w sile wieku, a już u zmierzchu

dnia. Że tym z nas, jeszcze przed ostateczną

nocą, nie odmówimy choćby cząstki jasnego

świtu. I

jeśli pili - przyniesiemy wódkę, gdy

śpiewali - przyjdziemy z pieśnią, a jeśli

kochali,

właśnie teraz - otworzymy im serca i ciała.

Tymczasem my,

jeszcze sprzed południa, ze środka

dnia, albo tuż po - uciekamy od zmierzchu. Trzymamy

z tym co żywe. Nasz

strach pozostawia ich samym sobie. I

ten jedyny wers poety: Śpieszmy się kochać

ludzi tak szybko odchodzą trwa

tylko na papierze, w osamotnieniu.

 

Andrzej Babaryko (1952-2006)

00:33, koffiejames
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 kwietnia 2012

W pewnym wieku

W pewnym wieku, gdy za wcześnie

umierać i za późno

żyć. Gdy

uwalniasz rękę spod sztandaru, choć krzyk

nie opuścił ciała. W wieku

letniej herbaty, rozcieńczonego wina i głosu

Janis zza podwójnych szyb, pytasz

o istotę rzeczy. Najwierniejsza była

samotność, a w pewnym wieku także osamotnienie.

I chociaż

marzyłeś o przewodniku z twarzą 

ojca, to w pewnym wieku świt budzi cię

na mieliźnie. Jak

zapobiegliwe kobiety musisz posprzątać swoje

mieszkanie-życie. Brudne

na lewo, czyste na

prawo. Koszule na wieszak, noże

do kredensu. Krem przed, woda

kolońska po goleniu. Bo,

w pewnym wieku, ty i świat, patrzycie w różne

strony,

innymi oczami.

 

Andrzej Babaryko (1952-2006)

09:51, koffiejames
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Nie częstujcie mnie Biblią

Jak odpowiedzieć, tym młodym dziewczynom,

z Biblią na piersiach, które przyszły mnie zbawić.

Chętnie,

tym bardziej, że przed chwilą opuściło mnie

pogotowie ratunkowe serca, które,

choć bije zdrowo, tak boli.

Chętnie,

ale nie częstujcie mnie Biblią.

 

Znam jej piękne Księgi. Uwierzyłem

i wierzę, ale

lękam się nocy zbuntowanego ciała i lękam się

pokusy końca. Więc

 

nie częstujcie mnie Biblią,

a pukając obok, ukryjcie ją głęboko. Tam

czeka pobita kobieta. Wejdźcie,

jak wchodzą siostry. Poprawcie

jej włosy i nakryjcie stół,

jak nakrywają nasze matki. Mówcie

same czułe słowa, bym nie wątpił, że Księga jest,

choć nikt,

pod żadnymi drzwiami, nie trzyma jej teraz

na piersiach.

 

Andrzej Babaryko (1952-2006)

14:22, koffiejames
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 kwietnia 2012

Zadzwonią wszystkie telefony

jeden nie zadzwoni

 

Dostaniesz najlepsze karty

bez tej jednej

 

Zagoją się wszelkie rany

jedna będzie otwarta

 

Przytulą cię przypadkowi ludzie

ten nie przytuli

 

Spełnią się nawet marzenia

jedno nie

 

Uchylą się każde drzwi Te

pozostaną zamknięte

 

Andrzej Babaryko (1952-2006)

02:00, koffiejames
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 kwietnia 2012

Dziś muzycznie wpiszemy się niechcący w klimat wielkanocny.

Oto Budgie brytyjski zespół hard rockowy powstały pod koniec lat 60-tych XX wieku. W latach 1971-1982 grupa nagrała 11 albumów po czym się rozpadła. W rodzimej Brytanii zespół nigdy nie został doceniony, a w Europie to właśnie w Polsce sprzedał najwięcej płyt! Nikt się nie spodziewał, że po ponad 20 latach milczenia grupa reaktywuje swoją działalność i nagra album. Stało się tak w 2006 roku. Szkoda że muzycy, a zwłaszcza lider Burke Shelley przeszedł bardzo agresywne katolickie nawrócenie, na szczęście pewne wartości nadal nas łączą!

22:05, koffiejames
Link Dodaj komentarz »

Tyle wolności

Wszystko jest najpierw pierwsze.

Pierś matki, słowo, pierwszy krok, nawet

ból. Wszystko jest najpierw

wielkie. Miłość, rozstanie na zawsze

i przebaczenie. Także gniew i bunt.

Przybywa

 

nam tego pierwszego, rośnie w ogród

możliwości. Aż

prawie bezwiednie, gubimy liście i jak gałęzie

uginamy się od wiatru. Wszystko

 

jest znów pierwsze. Bezsenność,

zawrót głowy w środku dnia, wyrwany

ząb i myśl, która z planety spadła

w kąt mieszkania. Pierwsze

i pierwsze. I tyle 

wolności,

 

by piękniej wzrastać i dłużej opadać.

 

Andrzej Babaryko (1952-2006)

19:33, koffiejames
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 kwietnia 2012

Moskwa

Tutaj nie było świata. Stwarzali

go ludzie, walcząc o byt, bez jakiejkolwiek

przenośni. Moskwa -

lamp naftowych, wody ze studni, kos do

żniw i motyk do ziemniaków. Zasypiała

o zmroku, mówiło się z kurami, a budziły ją

pierwsze oddechy słońca. Cztery

domy, w każdym - babcie i dziadkowie, ojcowie

i matki, dużo dzieci. Jedne, 

pierwszymi krokami badały grunt ziemi, inne,

w oszołomieniu, odkrywały potęgę

płci. Moskwa

twoich czternastu lat i ojca,

ptaka nie z tej planety. Wieczorami rozpościerał

skrzydła, by wioska też śpiewała, a choćby o

żołnierzu, za którego nikt nie napisał do jego

dziewczyny. Moskwa dzieci

i życia biegnącego z nimi po polach, schowanego 

w stodołach, skaczącego

gumową piłką po łąkach. Nagle zakręcił się

świat, zaschło w gardle, zabrakło mowy. Ta

miłość i

ta Moskwa, choć uciekałeś, poszły

za tobą.

Wierne, błękitne niezapominajki, bo każdy ma swoją

Moskwę, nie do wymazania gumką

nie do usunięcia z twardego dysku. Moskwa,

która zabrała nam ojca, a później sama z wolna

zamierała. Więc

stoisz na martwej ziemi, wśród traw i chmur, nie

do rozpoznania. Nasze światy nie czekają,

odchodzą wcześniej. Poruszamy się odtąd

obcymi drogami. One nie wiodą

do Rzymu. Powoli,

pogodzeni lub nie, mijamy kolejne stacje

osamotnienia.

 

Andrzej Babaryko (1952-2006) - Linia Horyzontu (2004)

00:10, koffiejames
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 marca 2012

Dni mijają szybciej

niż Ty. A powiew

wiatru niesie zapach

upałów. Pająki się skradają

gotowe by zabić. A dni

mijają szybciej niż

Ja. A słotny i mokry

deszcz zmywa mrówki

z chodnika. Tęsknię

do Ciebie. Jak Ty

do psa który –

zdechł.

20:54, koffiejames
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 marca 2012

Ten świat tak różnorodny,

tak bujny,

tak pełny soków życia i jadu śmierci -

przetrwa wszystko.


Ukoi zakochanych,

zgwałci spragnionych,

da chwilę nadziei ideologom ideologii,

a potem zmiecie ich z powierzchni ziemi.


Tej ziemi,

a nawet tamtej ziemi.


Ten świat to cud. 

23:04, koffiejames
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18